środa, 4 stycznia 2017

LE PETIT MARSEILLAIS - PIELĘGNACJA OKRASZONA BOGACTWEM MORZA ŚRÓDZIEMNEGO

Zima za oknami, a niejedna z nas, podobnie jak ja, już teraz myślami wybiega do przepełnionego słońcem i ciepłem lata. A gdyby tak w zaciszu domowej łazienki, choćby przez chwilę, przez moment, wspomnieniami powrócić do tej błogiej, wakacyjnej beztroski, kiedy to słońce rozkosznie nas ogrzewało, piasek pieścił nasze stopy, a odprężające fale morskie figlarnie obmywały nasze ciało. Czasami marzenia się spełniają i tak w pewien zimowy, przepełniony siarczystym mrozem dzień do mojego domu zawitała paczka od Le Petit Marseillais. Przesyłka, jak się później okazało, nie taka zwyczajna, bo zawierająca produkty, które pozwoliły mi wyruszyć w podróż pełną fascynujących doznań, pozwalającą poczuć wakacyjną błogość, a także odkryć bogactwo morskich składników. A to wszystko dzięki nowej, wypełnionej wyjątkowym rytuałem morskiej pielęgnacji linii kosmetyków Le Petit Marseillais. To one umożliwiły mi w środku zimy, choć przez krótką chwilę, zawitać do świata morskich zapachów i bogactwa jakie oferuje Morze Śródziemne, krainy w której mogłam poczuć nową, słoneczną naturę kosmetyków Le Petit Marseillais.


Zadaniem nowej, morskiej pielęgnacji według Le Petit Marseillais jest kompleksowa dbałość o ciało, która oprócz dokładnego oczyszczenia skóry obejmuje również jej nawilżenie i odżywienie. Wszystko to ma zmierzać do jednego, ściśle określonego celu, a mianowicie oprócz poprawienia kondycji i wyglądu skóry, przede wszystkim do wprowadzenia w doskonały nastrój i to dzięki codziennym podstawowym zabiegom pielęgnacyjnym. Tym razem Le Petit Marseillais postanowiło uraczyć mnie formułami wypełnionymi składnikami, które znane są z zabiegów kosmetycznych, a które dzięki zamknięciu w gustownych, jak przystało na tą właśnie firmę, opakowaniach mogłam wykorzystać w codziennej pielęgnacji w swojej łazience. I tak odkrywając w nich bogactwo Morza Śródziemnego natrafiłam na kompozycję składników pochodzenia naturalnego jak algi i minerały morskie oraz oligoelementy czyli magnez, cynk i selen, a także znaną ze swoich właściwości białą glinkę


Pierwszym produktem po jaki sięgnęłam był pielęgnujący krem do mycia zawierający kompozycję dobroczynnych alg morskich i białej glinki, którego zadaniem było nawilżenie skóry. Decydując się na produkty Le Petit Marseillais zawsze mogłam być pewna, że jest w nich coś magicznego, i tym razem również się nie zawiodłam. Błękitne opakowanie, którego szata od razu przywiodła mi na myśl morską toń skrywało kosmetyk o cudownie kremowej konsystencji, po której moja skóra była nie tylko wspaniale odświeżona i ożywiona, ale również rozkosznie nawilżona. Produkt bardzo dobrze się pienił, a przy tym dzięki swojej kremowej strukturze okazał się bardzo wydajny. Idealne połączenie dwóch składników, czyli alg z Morza Śródziemnego oraz białej glinki sprawiło, że skóra po kąpieli pozostała idealnie miękka i gładka. Dzięki pielęgnującemu kremowi otrzymałam idealną, prawdziwą pielęgnację właśnie taką z jakich znane są doskonałe produkty La Petit Marseillais. Oczywiście nie mogłabym nie wspomnieć o zapachu, który zawsze był idealny w przypadku produktów Le Petit Marseillais. Tutaj było podobnie, choć dla niektórych świeżość morskiej bryzy, w której przebija woń alg morskich może być zaskoczeniem. Dla mnie ten zapach okazał się niezwykle przyjemny i odprężający, a jego świeży aromat jeszcze na długo po kąpieli utrzymywał się na mojej skórze, idealnie działając również na moje zmysły.


W drugiej kolejności na moim celowniku znalazł się odżywiający balsam do ciała, przeznaczony zarówno do suchej, jak i bardzo suchej skóry. La Petit Marseillais postawiło tutaj na znane mi z poprzedniego produktu algi morskie, ale tym razem w kombinacji z dobroczynnymi oligoelementami. Tajemnicze oligoelementy to nic innego jak pierwiastki - magnez, cynk i selen odgrywające istotne role i znane ze swoich rewelacyjnych właściwości pielęgnujących komórki naskórka. Balsam zamknięty został w poręcznym opakowaniu, podobnie jak swój poprzednik, okraszonym cudownym, przywołującym morze w słoneczny dzień błękitem. Produkt miał zwartą konsystencję, ale na tyle lekką, że pomimo treściwości użytych w niej składników bardzo dobrze rozprowadzał się po mojej skórze i równie szybko się wchłaniał. Na duży plus zaliczyć mogę również fakt, że bogata konsystencja balsamu nie spowodowała pozostawienia po jego użyciu jakiejkolwiek tłustej warstwy. Formuła zaproponowana przez Le Petit Marseillais spowodowała, że jeszcze na długo po użyciu produktu moja skóra nadal pozostawała odżywiona i intensywnie nawilżona, a także przyjemnie aksamitna i otulona drzemiącymi w nim właściwościami pielęgnującymi rodem z morskich głębin. Zapach balsamu, podobnie jak w przypadku kremu do mycia, przywoływał mi woń morskiej bryzy. Był może nieco intensywniejszy, ale tym samym bardziej otulający moją skórę i pozwalający mi dłużej cieszyć się jego świeżym aromatem. Właściwości balsamu z całą pewnością docenią osoby zmagające się z suchością skóry i oczekujące od tego typu produktów komfortu, aż przez 24 godziny, ale także takie jak ja, które z powodu przegrzewania pomieszczeń i innych skutków ubocznych dla skóry, które niesie zima szukają intensywnej pielęgnacji.  


Po raz kolejny Le Petit Marseillais mnie zaskoczyło, choć wydawać by się mogło, że ich sprawdzone formuły nie mogą już uleć jakiejkolwiek transformacji. Nic bardziej mylnego i dowodem na to jest nowa linia pozwalająca odkrywać rytuał morskiej pielęgnacji. Doskonale uzupełniające się produkty wyposażone w zaskakujące składniki i nowy, świeży oraz odprężający zapach to kolejne perełki w kolekcji kosmetyków Le Petit Marseillais. Zastosowana formuła sprawia, że sprawdzą się one zarówno w zimowe dni, kiedy to zamykając się w łazience i oddając w dobre ręce morskiej kolekcji Le Petit Marseillais chcemy uciec przed chłodem i poczuć błogość wakacyjnej beztroski, ale również latem, gdy szukamy tak pożądanego w ciepłe dni orzeźwienia i odżywienia dla skąpanej słońcem skóry. Chciałoby się powiedzieć - chwilo trwaj, i uwierzcie mi jest to możliwe dzięki morskiej pielęgnacji Le Petit Marseillais, która poprzez nawilżanie, odżywianie i urzekający zapach okrasi nasz codzienny rytuał pielęgnacyjny bogactwem Morza Śródziemnego. 








8 komentarzy:

  1. Linia zapachowa tych kosmetyków idealnie wpasowała się w mój gust - a działanie w przypadku LPM sprawdzone :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, choć zapach może zaskakiwać.

      Usuń
  2. Na razie nigdzie nie mogę dostać tych cudeniek a taka jestem ciekawa zapachu i działania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę zajrzeć do Rossmanna, ostatnio widziałam, że mają je w swoim asortymencie.

      Usuń
  3. genialny wpis, świetnie się czytało te recenzje! Również stosuję tę serię. Pozdrawiam i obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń